niedziela, 23 października 2016

OIB czyli jak chorwacka biurokracja uczy cierpliwości cz.1

W końcu ! Po przeszło dwutygodniowym oczekiwaniu na indeks i na oryginalną iksicę* otrzymałam wszystko i mam nadzieję, że przynajmniej na najbliższe dwa tygodnie będę miała spokój z uzupełnianiem dokumentów, z podpisami do Learningu, z mailami, z urlopami studenckimi, z pozwoleniem na dalsze studiowanie tutaj (tj. przedłużenie stypendium cały miesiąc luty który w Chorwacji jest przeznaczony na sesję zimową). Ufff...


Od zawsze lubiłam "babrać się" w sprawach papierkowych i nawet [nieskromnie mówiąc] całkiem nieźle mi to szło; do momentu...

Ale wszytsko po kolei...
W maju 2016r. na stronie Instytutu Filologii Romańskiej UJ pojawiła się informacja o 4-miesięcznych stypendiach z programu CEEPUS dla studentów studiów I, II stopnia oraz dla doktorantów. Miejsca, które zostały zaoferowane mojemu wydziałowi to Brno, Graz, Zagrzeb, Budapeszt, Lublana. 
Pomyślałam, że jest to świetna okazja dla takiej osoby jak ja [studentki Filologii Porutgalskiej i Chorwackiej], motywacja, a zarazem przedsmak przed kolejnym ERASMUSEM w Portugalii, który mnie czeka za niecały rok. 
Wspierając się opinią dwóch osób, które pomogły mi podjąć tą decyzję klamka zapadła
APLIKUJĘ!
Raz się żyje, a co ?!


Po wymieniemiu kilku maili z moją Panią koordynator otrzymałam zgodę na przystąpinia do procesu rekrutacyjnego, który okazał się mniej skomplikowany niż myślałam. Uzupełnienie wniosku internetowego, podanie motywacji wyjazdu, stopień znajomości języków, w których to będą przeprowadzane wykłady. Prościzna. KLIK i wniosek poszedł do głównej siedziby programu CEEPUS i został zaakceptowany.
Po zdanej sesji nic piękniejszego nie mogło mnie spotkać niż wiadomość że się dostałam !!!


No i własnie zaczęły się schody. Okazało się, że CEEPUS nie obejmuje studentów Filologii Portugalskiej, tylko Italianistów, Hispanistów i Romanistów.
Jako, że 3 lata temu ukończylam sekcję dwujęzyczną z hiszpańskim językiem nauczania, mam maturę dwujęzyczna i DELE pozwolono mi na odbycie zimowego semestru studiów w miejscowości, do której wnioskowałam, czyli w Zagrzebiu. Jedynym warunkiem było to, bym realizowała również przedmiotty w języku hiszpańskim. Idealnie! Nie dość, że będę w Chorwacji i podszkolę swój chorwacki, to będę miała wykłądy zarówno w języku portugalskim, jak i po hiszpańsku [nawet nie wiecie jak bardzo się myliłam].

Wracając do sedna sprawy. Kojeny mail który otrzymałam, oczywiście był potwierdzeniem tego, że dostałam się do Zagrzebia z tym, że nie na semestr zimowy, a na letni, który kończy się w lipcu, co oznaczało dla mnie przystępowanie do sesji na UJ we wrześniu (czego rzecz jasna chciałam uniknąć).
Semestr letni chciałam spędzić w Polsce, po drugie, gdybym byla na 2 semestrze w Zagrzebiu nie mogłabym starać się na wyjazd ERASMUS do Portugalii, sprawę odłożyłam ad acta i czekałam, aż się sama rozwiąże.

Pod koniec sierpnia pojawił się kolejny mail na mojej skrzynce pocztowej, że jednak dostałam się na semestr zimowy. JADĘ. Przed wyjazdem trzeba było jeszcze dokonać trzech kroków niezbednych do wyjazdu:
1. Zdać licenjcat /Zdałam 9.09/
2. Dostać się na studia magisterskie /Dostałam się 16.09/
3. Zamknąć sprawy licenjcatu + złożyć wszytskie niezbędne dokumenty na magisterke.

DONE!


                                                         Świeżo upieczona Pani Licencjat

I co to koniec z biurokracją ?
A SKĄD! To był dopiero przedsmak!
Zapraszam do lekturki w kolejną niedzielę



**Kolejny post w całości będzie poświęcony temu tematowi, ale swoją drogą "iXixa" cos wspaniałego dla wszystkich tutaj studiujących, czyli legistymacja studencka umożliwiająca zniżki do 71% w stołówkach uniwersyteckich oraz w barach knajpkach)

4 komentarze:

  1. Omg, podziwiam! :D Jaki erasmus w Portugalii? A Peru? :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy nowa notka? Nie mogę sie doczekać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz mam podejrzenia ktora z Was to czyta ...

      juz niedlugo, jestem przerazona ogromem pracy w Zagrzebiu, bo wbrew pozorom jest co robic

      Usuń